DTF to skrót od direct to film — nadruk bezpośrednio na folię. Nazwa mówi wszystko o tym, co odróżnia tę technikę od pozostałych: grafika nie trafia najpierw na ubranie, tylko na przezroczystą folię, a dopiero stamtąd, pod prasą, przenosi się na materiał.
Jak to działa krok po kroku
- Druk na folii. Drukarka nakłada na arkusz PET kolory, a na nie warstwę bieli. Biel jest tu kluczowa: to ona sprawia, że nadruk zachowa kolory także na ciemnym materiale.
- Proszek klejący. Świeży, jeszcze mokry nadruk zostaje posypany proszkiem termoplastycznym, który przykleja się tylko do farby.
- Utwardzanie. Folia przechodzi przez piec, proszek się zapieka i tworzy spód transferu.
- Przenoszenie. Transfer trafia pod prasę razem z ubraniem. Pod wpływem temperatury i nacisku klej wiąże się z włóknami, a folia schodzi.
Co DTF potrafi lepiej niż sitodruk
Sitodruk wymaga wykonania osobnego sita dla każdego koloru. Przy jednym kolorze i tysiącu sztuk to się opłaca — koszt sita rozkłada się na całą serię. Przy pięciu sztukach z logo w czterech kolorach nie opłaca się w ogóle.
DTF nie ma tego progu. Przygotowanie jest takie samo dla jednej sztuki i dla stu, a liczba kolorów w projekcie nie zmienia procesu. Dlatego przy zamówieniach firmowych — gdzie rzadko chodzi o tysiące sztuk, za to często o logo z gradientem — wyparł sitodruk niemal całkowicie.
Druga przewaga to zakres materiałów. Sitodruk najlepiej czuje się na bawełnie. DTF wiąże się także z mieszankami z poliestrem, a nawet z tkaninami technicznymi, na których farba sitodrukowa nie trzyma.
Gdzie DTF ma granice
Nadruk jest warstwą położoną na materiale, nie w nim. Na dużej, jednolitej plamie da się to wyczuć pod palcem, a przy bardzo cienkich dzianinach — zobaczyć, bo materiał lekko się usztywnia. Dlatego przy koszulkach 150 g/m² lepiej unikać nadruków przez całą szerokość pleców.
DTF nie sprawdza się też na runie. Polar, dzianina z długim włosem, warstwa kożuchowa w bluzie — tam nadruk nie ma się czego chwycić i po kilku praniach zaczyna schodzić. Na takich materiałach jedyną sensowną techniką jest haft, o czym piszemy w tekście o znakowaniu polarów i softshelli.
Ile wytrzymuje
Nie podamy tu liczby prań, bo każda taka liczba bez opisu warunków jest bez wartości. To, co realnie decyduje o trwałości, to trzy rzeczy: temperatura prania, to, czy ubranie idzie do bębna na lewej stronie, i czy ktoś prasuje bezpośrednio po nadruku. Pierwsze dwie rzeczy przedłużają życie nadruku, trzecia kończy je natychmiast.
Jeśli odzież trafia do prania przemysłowego w placówce — a tak bywa w gastronomii i w medycynie — nadruk jest złym wyborem niezależnie od techniki. Wtedy wybierz model z opcją haftu.
DTF czy haft — jak wybrać
Uproszczona zasada, którą stosujemy przy wycenach:
- Projekt wielobarwny, gradient, fotografia — DTF. Haft nie odwzoruje płynnego przejścia kolorów, bo składa się z nitek w skończonej liczbie odcieni.
- Małe logo na piersi, na polo, na czapce — u nas standardem jest nadruk DTF; przy wybranych modelach możesz za dopłatą wybrać haft, który wygląda bardziej elegancko.
- Runo i polar — haft.
- Softshell — nadruk DTF. Haftu na softshellach nie robimy.
- Cienka dzianina 150 g/m² — nadruk. Haft ściągałby tak lekki materiał.
Szerzej o drugiej z tych technik piszemy w tekście o hafcie komputerowym, a o tym, co decyduje o cenie — w zestawieniu kosztów nadruku.
Co przygotować, żeby nadruk wyszedł dobrze
DTF wybacza sporo, ale nie wybaczy złego pliku. Logo w formacie JPG ściągnięte ze strony internetowej ma zwykle 72 punkty na cal i po powiększeniu do 25 centymetrów rozpada się na piksele. Potrzebny jest plik wektorowy albo bitmapa w wysokiej rozdzielczości. Jak to sprawdzić i skąd wziąć właściwy plik, opisaliśmy w tekście o przygotowaniu logo do nadruku i haftu.
Efekt możesz zobaczyć jeszcze przed zamówieniem — na kartach produktów z oznaczeniem „Kreator online” jest kreator, w którym wgrywasz swój plik i ustawiasz go na wybranym kolorze. Wybór modeli znajdziesz w koszulkach firmowych z nadrukiem.



